Elon Musk wysyła legendy na emeryturę: Koniec Tesli Model S i Model X
Stało się. Człowiek, który wysłał wiśniowy kabriolet w kosmos i obiecał kolonizację Marsa, właśnie ogłosił, że Tesla Model S i Model X przechodzą do historii.
W świecie Muska nostalgia nie ma racji bytania. Musk nie uznaje sentymentów; skupia się na przyszłości, która dla większości ludzi jest jeszcze abstrakcją.
Elon Musk zamyka linię produkcyjną swoich ikon z beznamiętnością, która jest jednocześnie genialna i przerażająca. Zamiast kontynuować produkcję flagowych sedanów i SUV-ów, stawia na nowy projekt – humanoidy Optimus.
Te samochody były jak pierwsze rakiety wielokrotnego użytku – udowadniały, że niemożliwe jest tylko kwestią oprogramowania i odpowiedniej dawki bezczelności. Tesla Model S zadebiutowała w 2012 roku, kiedy rynek traktował samochody elektryczne jako ciekawostkę dla wąskiego grona entuzjastów.
Model S zmienił postrzeganie EV, oferując luksus, zasięg i przyspieszenie, które definiowały nową klasę premium. Teraz te ikony muszą ustąpić miejsca nowemu kierunkowi rozwoju firmy – robotowi Optimus.
Linie produkcyjne w Fremont, które dotychczas produkowały luksusowe sedany i SUV-y z charakterystycznymi drzwiami, zostaną przeznaczone na produkcję humanoidalnych robotów.
Ostatni dzwonek na luksusową Teslę Model S
Jeśli wciąż marzycie o nowym Modelu S lub X z salonu, radzę się pospieszyć z wizytą w konfiguratorze.
Tesla oficjalnie kończy dostawy w drugim kwartale 2026 roku. Oznacza to, że okno zakupowe zamyka się szybciej, niż wielu klientów zakładało.
Potem dostępne będą już tylko zapasy magazynowe i rynek wtórny, gdzie ceny certyfikowanych używek już teraz zaczynają się od około 124 300 zł za egzemplarze z początków produkcji. Nasz katalog zawiera znacznie szerszy przekrój ofert.
Zniknięcie tych modeli stworzy lukę w segmencie premium. Przez lata Tesla Model S rywalizowała z Porsche Taycan czy Mercedesem EQS, często wychodząc z tych porównań obronną ręką dzięki prostocie i rozbudowanej sieci ładowarek.
W salonach wciąż można znaleźć ostatnie sztuki. Tesla Model S Long Range AWD, oferująca zasięg do 744 km, kosztuje katalogowo od 513 390 zł. Z kolei Model X to wydatek rzędu 562 890 zł za wersję z sześcioma miejscami i hebanowym wykończeniem.
To cena za technologię, która choć wciąż imponująca, zaczyna ustępować nowszym rozwiązaniom. Architektura baterii 18650 w starszych modelach została zastąpiona nowocześniejszymi ogniwami, ale fundament konstrukcyjny obu aut ma już ponad dekadę.
Osiągi i Tesla Model S Plaid
Nie dajcie się jednak zwieść metryce. Tesla Model S Plaid to wciąż potwór, który katapultuje się do setki w 2,1 sekundy. To przyspieszenie tak brutalne, że zmienia percepcję dynamiki jazdy.
Fizyka w tym aucie wydaje się być jedynie sugestią. Z mocą 1020 KM generowaną przez trzy silniki elektryczne z rotorami owiniętymi włóknem węglowym, ten sedan wciąż potrafi zawstydzić większość włoskich egzotyków.
Wciśnięcie gazu w Plaid to doświadczenie porównywalne z katapultowaniem – przyspieszenie jest natychmiastowe i bezwzględne.
Przy 300 km/h Tesla Model S Plaid wciąż ma rezerwy, a jego prędkość maksymalna wynosi 322 km/h. Model X Plaid nie jest gorszy – 2,6 sekundy do setki w samochodzie rodzinnym to czysta fizyczna anomalia.
Drzwi Falcon Wing pozostają wizytówką Modelu X. Są bezużyteczne w niskim garażu podziemnym, gdzie czujniki ultradźwiękowe mogą blokować mechanizm, ale wyróżniają ten SUV na tle konkurencji.
Niestety, ta technologia ma swoją cenę nie tylko w salonie, ale i w serwisie. Skomplikowanie zawiasów i siłowników w Modelu X to wyzwanie dla mechaników, a spasowanie paneli w Tesli wciąż bywa dyskusyjne.
Robot zamiast kierownicy
Decyzja o zakończeniu produkcji flagowców to jasny sygnał: Musk nie chce już być przede wszystkim producentem samochodów. Chce budować nową kategorię produktów, w której autonomiczne maszyny odgrywają kluczową rolę.
Przejście na produkcję Optimusa, który ma „zwiększyć PKB USA”, wpisuje się w długoterminową wizję firmy. Pytanie tylko, czy rynek jest gotowy na tę zmianę priorytetów.
Fabryka w Fremont zostanie całkowicie zrekonfigurowana. Linia produkcyjna, na której powstawały Tesla Model S i X, zostanie zastąpiona przez linię montażową komponentów dla Optimusa.
To koniec produkcji wielkogabarytowych elementów podwozia dla sedanów, a początek precyzyjnego montażu serwomotorów i czujników wizyjnych dla robota. Tesla stawia wszystko na jedną kartę – autonomię i robotykę.
Samochody stały się dla firmy zbyt niskomarżowe w porównaniu do potencjalnych zysków z oprogramowania i robotyki. Tesla Model S i X miały duszę pionierów, ale Model 3 i Model Y, które zdominowały polskie ulice (ceny Modelu 3 zaczynają się od 167 600 zł), zapewniają masową skalę.
Zderzenie z brutalną rzeczywistością rynkową
Tesla Model S i X przestały się sprzedawać na poziomie, który uzasadniałby ich dalszą produkcję w portfolio firmy nastawionej na masowy zysk.
W 2023 roku stanowiły one zaledwie ułamek całkowitej sprzedaży Tesli, ginąc w cieniu Modelu Y. Każda nowa publiczna ładowarka obsługuje tysiące tańszych modeli.
Podczas gdy flagowce powoli odchodziły w cień, klienci premium, którzy kiedyś stali w kolejkach po Model S, dziś patrzą w stronę elektrycznego Range Rovera czy Lucida Air.
Dla entuzjastów technologii to smutna wiadomość. Tesla Model S wprowadziła duże ekrany centralne do kokpitów i jako pierwsza oferowała aktualizacje OTA (Over-The-Air).
To właśnie te modele nauczyły nas, że kluczyk do samochodu to przeżytek, a telefon w kieszeni wystarczy, by odblokować i uruchomić pojazd. Nowoczesne samochody elektryczne zawdzięczają temu modelowi niemal wszystko, co dziś uznajemy za standard w klasie premium.
Werdykt końcowy
Koniec produkcji Tesli Model S to koniec pewnej ery – ery, w której Tesla musiała udowadniać, że auto elektryczne może być pożądane i absurdalnie szybkie.
Dzisiaj flagowce odchodzą, by zrobić miejsce dla armii robotów. Jeśli macie budżet na egzemplarz Plaid, kupcie go, postawcie w garażu i nie sprzedawajcie.
Za dziesięć lat, gdy Optimus będzie nam parzył kawę, Tesla Model S będzie przypominać o czasach, gdy kierowca miał jeszcze frajdę z trzymania kierownicy.
To był symbol buntu przeciwko nudzie, który zostaje zastąpiony przez chłodną kalkulację arkusza kalkulacyjnego.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
Kiedy dokładnie kończy się produkcja Tesli Model S i Model X?
Ostateczne wygaszenie linii montażowej w fabryce w Fremont przewidziane jest na koniec pierwszego kwartału 2026 roku. Ostatnie egzemplarze zamówione przez konfigurator trafią do klientów w czerwcu 2026 roku. Po tej dacie produkcja zostanie całkowicie wstrzymana, a linie zdemontowane w celu adaptacji pod projekt Optimus.
Czy po 2026 roku nadal będzie można serwisować te modele?
Tak, Tesla jest prawnie zobowiązana do zapewnienia dostępności części zamiennych przez minimum 10 lat od zakończenia produkcji. Serwis Tesli będzie nadal obsługiwał te modele, a aktualizacje oprogramowania (OTA) będą kontynuowane, choć zapewne z mniejszą intensywnością w zakresie nowych funkcji.
Dlaczego Tesla rezygnuje z tak kultowych modeli flagowych?
Decyzja wynika z niskiej rentowności produkcji mało seryjnej w stosunku do masowych Modelu 3 i Y. Co więcej, architektura techniczna Modelu S i X wymagałaby kosztownej modernizacji do systemu 800V i nowych ogniw 4680, co przy obecnym wolumenie sprzedaży przestało być ekonomicznie uzasadnione.
Jaki jest realny zasięg Modelu S Plaid przy autostradowych prędkościach?
Przy stałej prędkości 140 km/h na polskiej autostradzie (przy temperaturze ok. 20°C), realny zasięg Modelu S Plaid wynosi około 420–450 km. Zimą, przy temperaturach bliskich 0°C, dystans ten spada do ok. 350–380 km. Jest to efekt rosnącego oporu powietrza przy wysokich prędkościach, mimo współczynnika Cx 0,208.
Czy drzwi typu Falcon Wing w Modelu X są awaryjne?
W egzemplarzach wyprodukowanych po 2021 roku mechanizm został znacząco poprawiony, jednak wciąż pozostaje skomplikowany. Najczęstsze problemy dotyczą czujników przeszkód. Koszt wymiany jednego siłownika drzwi Falcon poza gwarancją to wydatek rzędu 8 000 – 12 000 PLN.
Czy warto kupić używaną Teslę Model S z lat 2014–2016?
Zakup wczesnych roczników wiąże się z ryzykiem awarii modułu MCU oraz naturalną degradacją baterii. Kluczowym argumentem „za" jest darmowe, dożywotnie ładowanie na Superchargerach (kod SC01), które w tych rocznikach przypisane jest na stałe do konkretnego pojazdu.